Fiński chleb

– Przydałyby się młotek i dłuto – mruknęłam do siebie zrezygnowana, gdy zdałam sobie sprawę, że na śniadanie mam tylko kilkudniowy, fiński żytni chleb.

Fot.1

Myślicie, że przesadzam? Jakiś czas temu byłam w skansenie, gdzie można było sobie obejrzeć, jak żyli Finowie dawno temu. Były tam zabytkowe kołowrotki, żarna oraz chleby wiszące na kołkach pod sufitem. Była też pani pełniąca rolę Finki z przeszłości. Jednym z jej zadań było dzielenie tych chlebów na kawałki, co robiła przy pomocy… obcęgów. Potem częstowała chlebowymi fragmentami przypadkowych nieszczęśników z teraźniejszości. Spojrzałam wtedy niepewnie na te wiszące chleby, zastanawiając się, czy przypadkiem nie dorównują wiekiem kołowrotkom. Nie, przecież to fińskie chleby, takie właśnie mają być. Kiedyś trafiłam w internecie na polskiego kucharskiego bloga, który zawierał przepis na „chleb żytni z Finlandii”. Wpis kończył się tak: „Było to fajne chlebowe doświadczenie, ale efekt końcowy nie zwalił mnie z nóg. Chleb wyszedł bardzo płaski, twardy i kwaśny. Nie wiem, czy właśnie takie są fińskie żytnie bochenki, czy coś zepsułam.” Droga Autorko, nie tylko nic nie zapsułaś, ale wygląda na to, że jest znakomitą kucharką. Wracając jednak do śniadania, dzisiejsza walka była zawzięta, ale na szczęście obyło się bez rozlewu krwi (a bywało, że nie miałam tyle szczęścia). Po wszystkim spojrzałam z triumfem w oczach na pokonany bochenek  - jeśli tak można nazwać koło z dziurą – ale mina mi szybko zrzedła. Przecież trzeba to jeszcze zjeść…

Więcej na temat fińskich osobliwości znajdziecie w cyklu Fińskie Kurioza.

 

The following two tabs change content below.

Natalia

Autorka
Włóczykij, nurek, biotechnolog. Mieszka w Singapurze, tęskni za Finlandią. Lubi czytać, nad miasta przedkłada łono natury, a na blogu promuje odpowiedzialne podróżowanie.

Nawigacja po wpisie

  14 comments for “Fiński chleb

  1. 22 października 2014 o 23:30

    Wow, nie wiedziałam że fińskie chlebki nadają się bardziej do wybijania okien i zębów niż do jedzenia :D
    Niestety nic nie zastąpi dobrego polskiego chleba – u mnie też brakuje…
    Pozdrawiam ciepło z mokrego Berlina!

  2. ~Shadow
    3 listopada 2014 o 21:16

    Ja akurat jeszcze nie spotkalam sie z tak twardym chlebem w finlandii chyba ze byl stary… Ale chyba kazdy chleb jak sie zestarze to jest stwardy. Jadlam za rowno chleby kupne jak i domowe finskie i zadnym nie dalo sie wybic okna ani polamac zebow, a ciemny chleb finski uwielbiam czego nie da sie powiedziec o bialym pieczywie .. :P

    • 3 listopada 2014 o 21:47

      Bohaterem mojej opowieści jest chleb kilkudniowy. Spotkałam się z opinią, że taki jest najlepszy. ;) Świeże, fińskie, żytnie chleby są zazwyczaj w miarę (w miarę!) miękkie, chociaż jest taki jeden, który chyba od nowości jest twardy. Ja za bardzo za fińskim chlebem nie przepadam, przynajmniej na dłuższą metę (od czasu do czasu – czemu nie). W desperacji nawet zaczęłam piec sama chleby! A w moim wypadku to bardzo dziwne, bo w kuchni siedzieć nie lubię. ;) Pozdrawiam!

  3. 17 listopada 2014 o 12:34

    Do fińskiego chleba można się przyzwyczaić. Podobno. Mimo wielu lat tu i w Szwecji, jakoś nie dałam rady. Ale znam takich, co lubią i nawet muszę czasem przywieźć ze sobą do Polski, jak jedziemy, kawałek. Chociaż odkąd jest IKEA w Polsce, to popyt jakoś zmalał ;-)
    Pozdrawiam sąsiadkę z Espoo ;-)

    • ~Karolina
      19 grudnia 2014 o 17:36

      Mieszkam w Finlandii 6 lat i tak naprawde dopiero teraz odkrylam chleb zytni 100%, czyli wlasnie ten twardy :) Jutro jade do Polski, zaopatrzona w trzy duze paczki. :) Pycha!

  4. 2 grudnia 2014 o 11:52

    Przyznam szczerze, że wchodząc tu pomyślałem, może autorka bloga zamieści gdzieś na końcu jakiś przepis na pyszny fiński chlebek, ale po przeczytaniu posta, stwierdziłem, że może lepiej nie :P Twój chlebek skojarzył mi się z cukrem, który przyniosłem wczoraj z zapasów z piwnicy. Cukrem, a właściwie twardą jak skała bryłą, którą można by zabić jakiegoś nieszczęśnika, gdyby się pod rękę nawinął. A może do tego też służy ten chlebek? Do samoobrony w wyjątkowych sytuacjach =)

    • 3 grudnia 2014 o 01:29

      O tak, na broń białą to on by się nadawał! ;) Pozdrawiam serdecznie!

    • ~Karolina
      19 grudnia 2014 o 17:38

      Alez ten chleb jest pyyyszny! Moze nie taki twardy, twardy jak skala, ale taki 100% zytni, upieczony tylko z maki (zdrowej), wody i drozdzy jest naprawde idealna alternatywa nawet dla niby takiego pysznego polskiego pieczywa, ktore z kazdym rokiem coraz bardziej smakuje jak gabka albo steropian :) Dlatego dobry przepis na ruisleipä nie bylby taki zly! :)

  5. 12 grudnia 2014 o 13:18

    Zawsze jak patrze na te suche finskie zytnie chleby to sobie mysle ze to musialo byc archetypem chleba elfow z Tolkiena. No wiecie, taki chleb co to pozwoli wam zajsc daleko o jednym kawalku. Ale mysle ze wytlumaczenie dlaczego da sie tak daleko dojsc o jednym kawalku Terry Pratchett po prostu jak to sie mowi „nailed” w swojej koicznej adaptacji chleba elfow na chleb krasnali.

    „Rock-hard (and indeed contains various rocks such as gravel), never goes stale, and is terribly sustaining. A traveller can go for miles, just knowing there’s dwarf bread in their pack. A traveller can think of just about anything to eat rather than dwarf bread including their own foot and even pumpkins (see Witches Abroad).
    Various forms of dwarf bread can be used as weapons, e.g. battle muffins and drop scones. Fine specimens of dwarf bread can be found in the Dwarf Bread Museum, Whirligig Alley, Ankh-Morpork, open to the public whenever volunteers have time (Feet of Clay). Dwarfs away from home often miss dwarf bread very much, and complain that mass-produced breads by Mr. Ironcrust hardly meet the standards, but dwarfs are too busy working to go and see the exhibits in the museum, much less to volunteer there.
    Proper dwarf bread has to be not just baked, but forged (with gravel, of course) and dropped in rivers and dried out, and sat on and left, and looked at every day and then put away again. For preference, its use as a cat’s litter box is also recommended. Dwarfs generally devour it with their eyes, because even dwarfs have trouble with devouring it any other way.”

    Pozdrawiam,
    Finlandia uczy zycia… a w moim przypadku robienia chleba :D

  6. 2 lutego 2015 o 14:43

    Finlandia to piękny kraj, który zawsze mnie inspirował. Nigdy nie miałem okazji tam pojechać, ale mam w planach jeszcze kiedyś, że będzie mi dany wyjazd do kraju Janne Ahonena i innych słynnych finów. Chętnie spróbuję ich chleba, ciekawe jak go robią, a także napiję się słynnej Finlandii.

    • ~Justiina
      23 kwietnia 2015 o 13:25

      Niestety w Finlandii nie pija sie ‚słynnej Finlandii’ :)

  7. ~Karolina Happo
    7 lutego 2015 o 14:36

    Witam! ja finski zytni chlebek, ten wlasnie twardy nie zamienilabym na zaden inny, jest smaczny i zdrowy i co najwazniejsze jest to pierwsze pieczywo od ktorego nie mam zgagi, a niestety w Polsce zgaga atakowala mnie non stop, pozatym polski chleb bialy przypomina wate albo bule i mnie nie zachwyca…ale to rzecz gustu…. pozdrawiam!

  8. ~pat
    17 lutego 2015 o 11:06

    E tam, mozna sie przyzwyczaic! Ten calkiem suchy chleb czesto daja w ramach czekadelka w restauracji. Na co dzien polecam Reissumies- z maslem pyyyszny! Pozdrawiam :)

  9. ~Misio
    17 lutego 2015 o 14:43

    Ja znam tylko jeden żytni chleb fiński. Okrągły, grubości 2 – 3 cm i z dziurą, taki duży płaski obwarzanek. Dziwię się, iż Finka Z Przeszłości nie opowiedziała historii tego chleba, jego kształtu i smaku. Ja poznałem te opowieści jakieś 50 lat temu, kiedy w Finlandii spędziłem prawie 5 lat swojego dzieciństwa.
    W dawnej Finlandii chleb na wsiach wypiekano dwa razy do roku. Przechowywany był u powały, nanizany na długie drągi, stąd jego kształt. Dobrze zrobiony chleb zachowywał swój smak przez sześć miesięcy. Dodatkowo chleb był przed upieczeniem nacinany na 8 nożem, tak że do zdjęcia go z drąga wystarczyło go przełamać wzdłuż takiego nacięcia.
    Do dzisiaj mam w ustach smak tego chleba i z przyjemnością bym go zjadł.

    Pod koniec lat 60-tych w Warszawie, we właśnie burzonym SEZAMIE, tuż po jego otwarciu, można było kupić chleb żytni ” Z dziurką”.
    Był on w 99,5 % odwzorowaniem chleba fińskiego. Niestety później zniknął.

    Jadłem później chleby w wielu regionach świata, ale ten z Finlandii spośród żytnich był i jest najlepszy. Nie do pobicia.
    Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


  • Facebook