Dziennik Zakrapiany Whisky część I – Kilka słów wstępu oraz południe Goa (Indie)

UWAGA! BLOG ZOSTAŁ PRZENIESIONY. PONIŻSZY WPIS ZOSTAŁ POPRAWIONY I PRZENIESIONY RAZEM Z BLOGIEM. NOWY ADRES WPISU: 


https://www.wswoimzywiole.com/dziennik-zakrapiany-whisky-czesc-i-kilka-slow-wstepu-oraz-poludnie-goa-indie/

The following two tabs change content below.

Natalia

Autorka
Włóczykij, nurek, biotechnolog. Mieszka w Singapurze, tęskni za Finlandią. Lubi czytać, nad miasta przedkłada łono natury, a na blogu promuje odpowiedzialne podróżowanie.

  21 comments for “Dziennik Zakrapiany Whisky część I – Kilka słów wstępu oraz południe Goa (Indie)

  1. ~Marta
    2 grudnia 2014 o 08:49

    ale napisane! czytając te szczególiki, czułam się jakbym tam była.. to pewnie efekt że pisałaś na „świeżo” i sporo pamiętasz.. Jednym słowem – świetne Natalia! Aż wpisałam w Google: banana spider.. brr. ale ten karaluch na twarzy przebija wszystko..

  2. 2 grudnia 2014 o 13:08

    Właśnie tak sobie wyobrażałam Indie, super się czytało, przeniosłam się tam w mgnieniu oka, a banana spider też sobie od razu wrzuciłam w google… brrr dzielna jesteś :D

  3. 2 grudnia 2014 o 20:52

    Dokładnie tak sobie wyobrażam Indie i też dokładnie z tego powodu specjalnie mnie tam nie ciągnie… Słyszałam, że Indie albo się kocha albo nienawidzi. Do której opcji się skłaniasz? ;-) Czekam na dalsze części opowieści, podoba mi się jak piszesz. Do przeczytania!

    • 2 grudnia 2014 o 22:24

      Powiem tak – mieszkać bym tam nie chciała, nawet tymczasowo, ale żeby od razu nienawidzić? Chyba nie… Goa ma wiele plusów – fajna pogoda (przez pół roku), dobre jedzenie, ładne plaże, a przede wszystkim bardzo niskie ceny – więc wspominam ten wyjazd dość miło (mimo pewnych zgrzytów). Ale strach pomyśleć, jak to wszystko wygląda w innych, mniej cywilizowanych częściach Indii…

      • ~Cezary
        7 grudnia 2014 o 13:03

        Świetny blog Natalio. Trafiłem na niego bo w lutym wybieramy się na Goa. Będę wdzięczny jesli poświęcisz mi chwilę. Mam kilka pytań. Pierwsze to cena hotelu w Palolem. Booking com podaje, że za 4 noce życzą sobie 350 zł. To tanio w porównaniu z innymi hotelami w Palolem. To jednak wciąż wychodzi ok 1400 rupii za noc. Czy spotkaliście tańsze rozwiązania np. chatki na plaży, jakie ew były ceny i standart? Drugie pytanie to czy musieliście potwierdzać na 72 godz przed wylotem z Indii swoje rezerwacje na lotnisku czy po prostu pojechaliście na lotnisko i się odprawiliście? Trzecie pytanie to czy płaci się jakiś podatek przy wyjeździe z Indii? Z góry dziękuję Ci za odpowiedzi. Cezary.

        • 7 grudnia 2014 o 18:36

          Dziękuję za komentarz i miłe słowa. Jeśli chodzi o pytania, to:
          1. Na miejscu na pewno znajdziesz coś tańszego. Chatek nad morzem jest mnóstwo; myślę, że jak tylko wysiądziesz z autobusu/taksówki będziesz miał jakieś propozycje (Room, my friend?), jednak standard na pewno pozostawia często wiele do życzenia (raz na północy Goa nocowaliśmy za 400 rupii za noc, ale było brudno, nie wspominając o robactwie). Na miejscu też można się targować, zawsze trochę z ceną zjadą, jeśli mają wolne miejsca. My zarezerwowaliśmy przez internet tylko Palolem Guest House, żeby na początek mieć coś pewnego, potem szukaliśmy na miejscu i nie było żadnego problemu, czasem znaleźliśmy sami, czasem z pomogą taksówkarza albo naganiacza, ale zawsze szybko. Warto może dodać, że spotkaliśmy raz dwóch Finów, którzy mieszkali w Palolem w takiej chatce na plaży i jak nas odwiedzili w Palolem Guest House, stwierdzili, że takich luksusów to nie widzieli od miesiąca, a zapewniam Cię, że nasz hotel był bardzo przeciętny, jak na europejskie warunki, żeby nie powiedzieć poniżej przeciętnej. Wiele też zależy od tego, czym dla Ciebie jest dobry standard.
          2. Nie musieliśmy niczego potwierdzać, przynajmniej w przypadku Lufthansy nic takiego nie jest wymagane.
          3. Nic mi nie wiadomo na temat żadnego podatku. Od czego miałby być ten podatek? Od jakichś rzeczy, które chcesz przewieźć? Bo jeśli masz na myśli jakiś ogólny podatek, to nic nie płaciliśmy.
          Mam nadzieję, że chociaż trochę pomogłam. :)

          • ~Cezary
            15 grudnia 2014 o 00:03

            Oczywiście, że pomogłaś. Zwiedzam ostatnio mnóstwo stron poświęconych Goa i to właśnie na niektórych wspomina się o konieczności potwierdzenia rezerwacji (chodzi o wylot z Goa do Mumbaju) ponieważ hindusi sprzedają więcej biletów niż jest miejsc w samolocie.To znana praktyka, można w ten sposób zarobić trochę więcej na podróżnych. Jeśli chodzi o podatek to wyczytałem,że trzeba płacić przekazem i w dodatku dopisać numer lotu, którym się z Indii wylatuje. Prawdopodobnie to są jakieś stare dane i największą wartość dla mnie mają oczywiście świeże doniesienia takich turystów jak Wy. Co do chatek i wspomnień dwóch Finów to zasmuciłem się bo my wybieramy się z naszym 3,5 latkiem i jednak standard Palolem Guest House to jest to minimum, które chciałbym mieć. Hm, czy sądzisz, że można na miejscu znaleźć podobny standart ale za niższą cenę? No bo mieszkanie z robakami w ogóle nie wchodzi w grę. I jeszcze jedno pytanie (oj chyba będzie ich więcej w miarę zbliżania się terminu wylotu) Jak tam u licha z komarami? Czy widzieliście komary? Pozdro. Cezary.

          • 15 grudnia 2014 o 14:55

            1. Komary we znaki się specjalnie nie dają; tam na południu, znaczy w Palolem, chyba w ogóle nie mieliśmy z nimi do czynienia. Raz mnie strasznie pożarły, ale to było na północy i nie nad samym morzem. Obeszło się jednak bez malarii. ;) Na którą zresztą nic nie braliśmy, zagrożenie jest bardzo małe. A jak ktoś chce być pewien, to podobno lepiej kupować leki na miejscu, bo są skuteczniejsze i super tanie. W ogóle apteki w Indiach są wyposażone bardzo dobrze, można kupić wszystko (nie trzeba mieć żadnych recept, na nic), a lekarstwa kosztują grosze. Żałuje, że nie zrobiłam zapasów, w Finlandii wszystko drogie. ;)
            2. Sądzę, że da się znaleźć coś równie dobrego i tańszego, biorąc pod uwagę, że Palolem Guest House jest bardzo popularny (m.in. poleca go Lonely Planet), więc ceny może sobie trochę zawyżać. Raz spaliśmy w miejscu o standardzie minimalnie gorszym od Palolem Guest House, a płaciliśmy 800 rupii (cena wyjściowa: 1000) – to było na północy, ale ceny są wszędzie podobne. Zawsze możecie zrobić tak, jak my – zarezerwować coś na początek, a na miejscu szukać dalej (pooglądać, potargować się).
            3. No tak, to znana praktyka, nie tylko w Indiach, ale chyba nigdy nie spotkałam się z radą, że żeby temu zapobiec, trzeba potwierdzać wcześniej lot. W każdym razie, my tak nie robiliśmy i coś mi się wydaje, że nie jest to zbyt powszechna wiedza ani praktyka (ja też czytałam kilka przewodników i rozmawiałam ze znajomymi, którzy w Indiach byli, nic takiego o uszy mi się nie obiło).
            Pozdrawiam! PS Zawsze też możesz pisać na maila: podgwiazdapolarna@gmail.com

  4. 3 grudnia 2014 o 17:59

    Piękny blog! :) Zapraszam do mojego skromnego świata ;)

  5. 5 grudnia 2014 o 12:35

    O kurcze, opis mnie nie zachęca do podróży tam! Ale mimo wszystko z ciekawości bym pojechała by się sama przekonać! Uwielbiam śniadania i wyobrażam sobie ten smutek gdy trzeba było je wyrzucić :( Karaluchów nie cierpię i chyba bym od razu stamtąd wyjechała po takiej przygodzie!! Zdjęcie krowy na końcu jest świetne!

  6. 5 grudnia 2014 o 15:05

    Super! Bardzo szczegółowo opisane, co pomoże niejednemu zdecydować, który region w przeogromnych Indiach wybrać:)

  7. 5 grudnia 2014 o 22:41

    świetnie napisany tekst i piękne zdjęcie z zachodem słońca! :) coraz więcej widzę historii z Goa i powili się zastanawiam, może jednak warto o tym miejscu pomyśleć!? pozdrawiam!

  8. 5 grudnia 2014 o 23:18

    oj Palolem. oj Indyjski chaos. niby nic, a ryba z tandoor w czerwonej panierce nadal zajmuje wygodne (i często odwiedzane) miejsce w mojej pamięci. i rum za złoty pięćdziesiąt za butelkę. właśnie: dzienniki zakrapiane powinny być indyjskim runem!

    • ~Agata
      5 stycznia 2015 o 14:07

      Witam,
      czy wiesz coś bliżej o Bibliotece Liści Palmowych w Bombaju i Bangalore?
      Jeśli tak, to bardzo proszę o informacje m.in kontakt z Biblioteką.
      Niestety w internecie jest niewiele informacji a 2 numery kontaktowe jakie znalazłam są nieaktualne.
      Pozdrawiam
      Agata

      • Natalia
        7 stycznia 2015 o 17:43

        Niestety nic na ten temat nie wiem.

  9. 6 grudnia 2014 o 18:42

    Inny świat :)

  10. 30 listopada 2015 o 14:57

    Niesamowicie wciągający blog. Nie mogę się oderwać od czytania! Pozdrawiam z pięknego Cypru:)

  11. ~Sylwia
    1 marca 2016 o 22:45

    Super sie czyta Twoje blogi Natalio :) bylam w Indiach wlasnie w Chennai i to prawda ze ludzie tam bardziej zwracaja uwage na kogos z poza kraju chociaz powiem Ci ze w Singapurze spotkalam sie z tym ze wycieczki Hindusow pytali sie mnie i mojego meza o zdjecia z nimi :)

  12. ~Cezary
    26 listopada 2016 o 00:15

    Witam Cię Natalio po prawie dwóch latach. My znów wybieramy się na Goa. Tym razem czujemy się już lepiej przygotowani niż 2 lata wstecz. Poprzednio spędziliśmy wakacje w Agondzie i w Benaulim. Żal było wyjeżdżać. Teraz planujemy obejrzeć Panaji, Anjunę lub Vagator i ponownie zjechać do Benaulim, które jest dobrą bazą wypadową do Margao. Jesli ktoś potrzebuje wskazówek to w miarę możliwości pomożemy. Pozdrawiam Cię i mam nadzieję, że nadal podróżujesz. C.

    • Natalia
      28 listopada 2016 o 03:14

      Hej! Mam nadzieję, że ostatnim razem trochę pomogłam się przygotować. Ja przeprowadziłam się do Singapuru i zwiedzam teraz Azję Południowo-Wschodnią. :) Pozdrawiam serdecznie i fajnych wakacji życzę!

    • ~Kinga
      14 lutego 2017 o 15:13

      Witam! Wybieram się w tym roku na Goa. Mam parę pytań: Jakie miejsce polecisz, jeżeli zależy mi na leniwym odpoczynku na plaży?:) Uwilebiam dzikie plaże z palmami, czy któraś szczególnie zapadła w Twoją pamięć?:) I kolejne pytanie, wybrać północ czy południe? Mam niestety tylko tydzień, więc muszę dokładnie zaplanować konkretne miejsca.
      Jeżeli dasz radę, bardzo proszę o maila : godzickinga@gmail.com
      Z góry serdercznie dziękuję i pozdrawiam! :)

      A pani Natalii gratuluję wspaniałego bloga!!:)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


  • Facebook