Zimno! Brudno! Robaki! czyli „tanie spanie” w podróży (w tym: Finlandia, Islandia, Indie – rady praktyczne)

UWAGA! BLOG ZOSTAŁ PRZENIESIONY. PONIŻSZY WPIS ZOSTAŁ POPRAWIONY I PRZENIESIONY RAZEM Z BLOGIEM. NOWY ADRES WPISU:   


https://www.wswoimzywiole.com/zimno-brudno-robaki-czyli-tanie-spanie-w-podrozy-w-tym-finlandia-islandia-indie-rady-praktyczne/

The following two tabs change content below.

Natalia

Autorka
Włóczykij, nurek, biotechnolog. Mieszka w Singapurze, tęskni za Finlandią. Lubi czytać, nad miasta przedkłada łono natury, a na blogu promuje odpowiedzialne podróżowanie.

  14 comments for “Zimno! Brudno! Robaki! czyli „tanie spanie” w podróży (w tym: Finlandia, Islandia, Indie – rady praktyczne)

  1. 22 kwietnia 2015 o 15:43

    Eh, CS… ja mialem wiele super pozytywnych doswiadczen, ale jakos czesto zdarza mi sie jakis syf, ktory pozniej na miesiace mnie do tego zniecheca i sprawia, ze wole sie kimnac w namiocie niz isc do obcego domu. Ostatnia akcja miala miejsce w Limie, gdy pisalem swoja inzynierke i nie majac komputera, neta ani domu bylem zdany calkowicie na czyjas pomoc. Jeden mowil ze mnie przygarnie na dluzej i wyrzucil po 3 dniach (cos mu sie nie podobalo chyba, ale nie powiedzial co bo zalezalo mu na referencji – takie mam uczucie), drugi okazal sie byc j´anym pedalem i po kilku dniach zaczal sie do mnie przystawiac ostatecznie po tygodniu przegial pale i sie wyprowadzilem. Teraz jestem w Meridzie w Wenezueli i tez mam wrazenie ze jakos dziwnie mnie t traktuja. Miasto polozone gdzies w gorach, i mowia, ze „polacy nie chca sie myc”. Szkoda ze nie dodali ze woda leci brudna jak gowno i w dodatku zimna (a w nocy temperatura naprawde spada i mieszkanie jest jak lodowka). Kiedys przygotowali jedzenie i tez sobie z jakas kielbasa a mi dali z samym serem – ok niczego nie oczekuje, ale jakos dziwnie to wyglada. Ludzie sa jednak bardzo spoko, to trzeba oddac.

  2. 22 kwietnia 2015 o 17:52

    Na dużym zdjęciu skusiły Cię reklamowane poczucie lata na Twojej skórze i bezpieczna ochrona bez poczucia lepkości, tak?

    • Natalia
      22 kwietnia 2015 o 18:25

      Ha, ha, dokładnie tak! ;)

  3. 23 kwietnia 2015 o 17:13

    O proszę! Podróżniczka i biotechnolożka! Na dodatek śpi w paskudnych miejscach i cieszy się widokiem z okna, zamiast narzekać. W 100% ja. Pozdrawiam serdecznie ;)

    • Natalia
      23 kwietnia 2015 o 18:00

      Chyba więcej nas dzieli niż tylko cmentarze, ja nigdy w życiu nie nazwałabym się „mistrzynią pakowania”. :D

  4. 23 kwietnia 2015 o 17:14

    Sprostuję, 99% bo na cmentarzu jeszcze mi nie było dane spać.

  5. 24 kwietnia 2015 o 12:09

    Ciekawy wpis. Moim niezapomnianym miejscem do spania jest ogród czterogwiazdkowego hotelu przy włoskiej autostradzie. Po spożyciu spaghetti przygotowanego na napalmie zaczęliśmy szukać miejsca do odpoczynku. Padło na ogród. W środku nocy przebudziłem się i zobaczyłem pannę młodą sunącą przez środek ogrodu. Dobry horror. To jednak nic w porównaniu z pobudką. Około 5 obudziły nas zraszacze ogrodowe. Wyskoczyły spod ziemi jak na dobrej klasy boisku piłkarskim. Pech chciał, że koło nas był spryskiwacz, który rozpruwał wodę na 360 stopni. Rześka pobudka ;)

  6. 24 kwietnia 2015 o 15:44

    Natalia to nie imię, to sposób na życie ;) Gdybym miała zrobić podsumowanie swoich ekstremalnych miejsc noclegowych, wyszłaby z tego niezła patologia… od jakiegoś jednak czasu, z powodów tych samych co u Ciebie, jestem stałą bywalczynią airbnb i booking.com

  7. 25 kwietnia 2015 o 15:41

    O ja! Też nie cierpię (nienawidzę wręcz!!!) zimna! I camping na Islandii wczesną wiosną to było dla mnie jedno wielkie nieszczęście. Tzn. Islandia była piękna, ale znacznie bardziej bym się cieszyła z tego wyjazdu, gdybym ciągle nie marzła :) Dla mnie wybawieniem były rozgrzewające się pod wpływem dostępu do tlenu saszetki. Miałam po 2 w kieszeniach, jedną przyklejoną do splotu słonecznego, a do spania 2 dodatkowe lądowały w skarpetkach ;)

  8. 26 kwietnia 2015 o 07:30

    Wszystko się zgadza, a dodam jeszcze ze śpiąc w drogich hotelach nie ma co liczyć na przygody… hej przygodo!

  9. 26 kwietnia 2015 o 17:16

    Przed planowanym wyjazdem do Laponii te informacje bardzo się przydadzą, choć ja uderzam do części Szweckiej więc pewnie nie będzie identycznie :)

  10. 10 maja 2015 o 15:06

    Bardzo fajny post!
    Rozbawił mnie :D

  11. 7 czerwca 2015 o 20:42

    Jeszcze nigdy nie spałam w namiocie, ale w tym roku to najprawdopodobniej nadrobie :)
    http://wolnym-krokiem.blogspot.com

  12. ~Tomek Bielsko
    30 grudnia 2015 o 00:02

    Mnie z kolei znudzily te wygody i … Znaki zapytania jak bedzie ?, czy apartament bedzie jak na zdjeciach ?
    Choc korzystanie z Airbnb jest super. To Po jednym takim najmie za zareklamowane i odzyskane czesciowo pieniadze z Airbnb, z powodu syfu w apartamencie, kupilem namiot i spiwor i powiedzialem ” dzieki za luksus – no more”.

    Teraz pakuje Wlasny namiot i spiwor i mam to co chce. Dokladnie Takie wygody jakie chcę i do jakich sie nastawiam. Zadnych niespodzianek za 1000 euro.

    Od kilku lat nawet nie planuje postojow ani miejsc noclegowych. Wybieram tylko kierunek.
    Zatrzymuje sie tam, gdzie natura mnie zaprasza by przysiaść i odpoczać tak dlugo jak chcę, dlatego Skandynawia jest mi blizsza niz te dalekoazjatyckie zatloczone wielkomiejskie „cymesy”.

    Przygoda i odrobina szalenstwa….. No i ludzie spotykani tu i tam. Rownie zakreceni :) jak milo…

    Pozdrawiam i dzieki za wszelako opisane doswiadczenia.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


  • Facebook