Czary-mary, Siquijor! (Filipiny)

UWAGA! BLOG ZOSTAŁ PRZENIESIONY. PONIŻSZY WPIS ZOSTAŁ POPRAWIONY I PRZENIESIONY RAZEM Z BLOGIEM. NOWY ADRES WPISU: 


https://www.wswoimzywiole.com/czary-mary-siquijor-filipiny/

The following two tabs change content below.

Natalia

Autorka
Włóczykij, nurek, biotechnolog. Mieszka w Singapurze, tęskni za Finlandią. Lubi czytać, nad miasta przedkłada łono natury, a na blogu promuje odpowiedzialne podróżowanie.

  5 comments for “Czary-mary, Siquijor! (Filipiny)

  1. 5 lipca 2015 o 21:28

    Super miejsce! Ja byłem w Tajlandii kilka lat temu i w tym roku również planuje jechać do Azji i kto wie być może to będą Filipiny które bierzemy pod uwagę. Tam jest tyle ciekawych miejsc do zobaczenia ( w Azji ), że życia nie starczy na zobaczenie tego wszystkiego :)

    Pozdrawiam.

  2. ~RK
    5 lipca 2015 o 21:55

    Polecam Pamilacan Island małą rajską wyspę 14 km od Bohol , byłem tam 15 dni

    https://triponthephilippines.wordpress.com/

  3. ~emigrant
    6 lipca 2015 o 00:22

    Filipińczycy są narodem fałszywym,uśmiechają się a nóż gotowy do akcji.W pierwszej chwili można odnieść wrażenie ,że spotkało się kogoś sympatycznego ale to tylko pozory.
    Zdecydowanie odradzam ten kraj a polecam Tajów,chociaż nie łączy nas religia są narodem
    zdecydowanie bardziej otwartym i sympatyczniejszym od Filipińczyków.
    Za co ich jeszcze nie lubię ? za jedzenie psów,które najpierw katują bambusem ponoć żeby mięso było równomiernie ukrwione brrr

    • ~Zofia
      23 lutego 2017 o 10:36

      O tak, mój syn dał sie na to nabrać. Zamieszkał na wyspie Siquijor u „przyjaznego i uśmiechniętego” Filipińczyka” Mike Paul Samson Oyhop, nie spełnił jego oczekiwań finansowych, bo Mike przy pomocy Marcina chciał wybudować resort i kiedy od tych nacisków synowi wysiadły nerwy, w kłótni przewrócił motor Mika, ten wezwał policję a ta aresztowała mojego syna. Jest osadzony w areszcie na wyspie i nie mogę go stamtąd wydostać. Niby pomaga mi Ambasada Polska w Kuala Lumpur, ale tak opieszale, że syn ciągle siedzi w brudnej, pełnej insektów celi, a ja z Polski w niczym nie mogę mu pomóc. Kochani Rodacy, nim się wybierzecie do Filipńskiego Raju przemyślcie to dokładnie!!! Nie wierzcie w to, co piszą na vlogach inni Polacy, to kit na przyciągnięcie turystów i tyle!

  4. 6 lipca 2015 o 09:10

    super reportaż i extra poradnik!

    Przez chwilę przeniosłam się z Tobą w tę podróż.
    :)
    Ale z tym „Balut – 16-dniowy kaczy zarodek” to chyba przesada.
    Jak to się je (naprawdę się to je ?????)

    Pozdrawiam
    Czy będzie ciąg dalszy wędrówek po Filipinach ?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


  • Facebook